Osoby na zdjeciach przed spektaklem witaly gosci w przedziwych kostiumach.
środa, 20 stycznia 2010
Spektakl Xcaret'u
Osoby na zdjeciach przed spektaklem witaly gosci w przedziwych kostiumach.
Piłka "nozna" Majów. Trudno nazwac to nozna, bo gra polegala a odbijaniu piłki kolanami, lokciami i biodrami. Jak mi o tym powiedzieli nie chcialam uwierzyc. Jak mozna obijac pilke biodrem? Ale na tym spektaklu okazało sie ze mozna i nawet gracza uwadalo sie przezucic pilke przez niewilki otwor, ktory znajdowal sie po boku boiska. o,o
sobota, 9 stycznia 2010
Chichen Itza
Kolejna dziwna rzecza było spotkanie Polaków . Spotkałam ich przy boisku do piłki nożnej, w ktora grali Majowie. Nie byla to do końca piłka nożna, ponieważ piłki można było dotykać tylko łokciami, kolanami bądź biodrami. Do tego tematu jeszcze wrócę przy opisywaniu Xcaretu.
Tak wiec spotkałam Polaków. To rówież bardzo dziwne uczucie jak słuchasz po hiszpańsku o tym jak po meczu grupa zawodników, którzy wygrali była kremowana i naglę słyszysz swój jezyk ojczysty. Pierwsza moja reakcja była takam że chyba pomyśleli że coś ze mną jest nie tak. Później jednak jak do ich zagadałam grzecznie sie z tego grymasu zdziwienia wytłumaczyłam. Okazało się że przyjechali z Warszawy a zimowe wakacje. Gdy skończyliśmy rozmowę i się porzegnaliśmy poszłam zobaczyć największą odkrytą piramidę Majów. Host-siostra opowiedziała mi o tym jak wyglądały ceremonie, które tam się odbywały. Porzałowałyśmy troche że nie możemy wejść na górę (wcześniej można było) i poszliśmy zwiedzać dalej.
niedziela, 3 stycznia 2010
Mi navidad
Postanowilam opisac dokladnie jak wszystko wyglądało ;)
Przyjechalismy na miejsce w polunie i rozpokowalismy sie w jednym z domow. Ja dostalam pokoj wraz z moja host-siostra i jedna kuzynka (wszystkie mialysmy spać na hamakach).
Spędzilismy troche czasu ogladajac telenowele i wiekszosc poszla sie przespac. Gdy mnie obudzili bylo dosc pozno i w pospiechu poszlam sie przebrac i zaczelam pakowac prezenty.
Jak sie pozniej okazalo obie tez rzeczy zrobilam zle.
Jesli chodzi o stroj to szybko go zmienilam bo wszyscy byli ubrani odrobine jak na bal/dskoteke. A co do prezentow, to jak je wyjelam moja host-siostra oswiadczyla ze na Boze Narodzenie jej rodzina nie daje sobie prezentow. Robia losowanie i rozdaja prezenty na Nowy Rok.
Czemu nie powiedzialas mi wczesniej?
Nie pytalas.
Typowe. Machnelam na to reka i poszlam do drugiego domu w ktorym miela rozpoczac sie uroczystosc. Bylo tam mnostwo ludzi
wczesniej
ile osob bedzie na Bozym Narodzeniu? duzo?
Nie, nie duzo.
To znaczy nasza piatka?
Nie no my i rodzina z Campeche.
Czyli tak mniej wiecej ile? Ponad dziesiec?
Tak około trzysiestu.
A wiec ta niewielka gasta ludzi rozsiadla sie na podworku i wszyscy zaczeli jesc potrawy. Myslalam ze beda to typowe potrawy na ten dzin, a okazalo sie ze jedyne co bylo typowe to indyk (tak mi powiedzieli, chodz indyka jedza tez na codzien). Wszyscy jedli z plastikowych talerzy, plastikowymi sztucami, ktore bardzo czesto byly po prostu zastepowane przez rece (co by sie tam meczyc, z tym nozem jak mozna ten kawalek po prostu odrgysc?). W miedzy czasie opowiadali dowcipy i plotkowali o rodzinie.
Zapytalam sie sisotry czy spiewa sie kolendy, a ona mi powiedziala ze rano w kosciele, ale noramlnie to slucha sie salsy badz regetonu.
Tak wiec wlaczyli ta muzyke i zaczeli tanczyc. Na chwile przerwali zlozyli sobie zyczenia i powrocili do tanczenia, plotkowania i ppijania piwa, badz tequili.
Jak by to ujac w jednym zdaniu wygladało to ja impeza. I musze przyznac ze bardzo dobrze sie na tej imprezie bawilam, troche zdziwiona forma Bozego Narodzenia, troche nie przygotowana psychocznie na to, ale jednak czas spedzilam bardzo dobrze.
Gdzies o polnocy zapytali mnie jak wyglada Boze Narodzenie w Polsce.
I co im teraz powiedziec? Znam juz ich troche i wiem ze jak powiem ze nie ma imprezy to beda uwazac ze Polska jest nudna. Tak wiec powiedzilam im ze Boze Narodzenie jest czasem refleksji. Nie jestem pewna czy mnie zrozumieli, ale uznali ze zapytaja swojej corki po przyjezdzie. Tak sie wlasnie zastanawiam jak ona odebrala naszy sposob obchodzenia tego swieta. Pewnie byla podobnie zdziwiona co ja.
Wracaja do tancow to bawilam sie cala noc w towazystwie pieciu kuzynow, ktorzy wyglupiali sie i rozsmieszali sie. Gdzies na samym koncu (okolo czwartej nad ranem) poprosilam ich by zrobili mi zdjecia z papuga, ktora mieli w klatce. Nie bylo to takie proste bo ona nie byla zadowolona z halasow, przez cala noc i z zapachu prochu (niektorzy puszczali fajerwerki). Jednak po pewnym czasie sie udalo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
