piątek, 9 kwietnia 2010

:)

Mineło sporo czasu od mojego poprzedniego wpisu. Przez ten czas przezylam karnawał (nie do opisanie ^^), zmienilam rodzinke (ktora jest na drugiej fotografi) i jeszcze bardziej zaprzyjaxnilam sie z kolezanka z Niemiec (ktora jest na pierwszej). Pojechalam na wielkanoc do Meridy i spedzilismy go na plazy na leniuchujac na hamakach, tanczac, grajac w karty i malujac wielkanocnego kokosa farbami (to ostatnie to byl moj pomysl, ktory zostal przyjety z wielkim entuzjazem)
Za 30 minut mam autobus i jade do Villahermosy, gdzie zaczynam moja podroz po calym srodkowym Meksyku. Jak wroce (w maju) opisze co widziłam :))
Pozdrwiam wszystkich :)

Ludzie z ktorymi spedzilam wielkanoc :)
Posted by Picasa

niedziela, 28 lutego 2010

Krokodyl i kaktus

Po mojej wycieczce na farme krokodyli, bylam zaproszona na kolajce, zeby móc sprobować obiecanego "kotleta" z tego uroczeko zwierzaczka.
Musze przyznać ze smakował dość nietypowo, ale na prawdę trudno jest mi opisac JAK. Tego trzeba sprobować!
Moge tylko ponarzekac ze porcje, które mieliśmy miały o wiele wiecej kości niz miesia, poniewaz były to zeberka.
Jeden kuzyn powiedzieli mi ze najlepszy zawsze jest ogon.

(na zdjecia: mięso krokodyle, przypieczone chile, ryz, cebula i boczek. Jak kazda meksykanska potrawe i to trzeba zawinąć w tortille i polac salsa :)



Druga dziwna potrawa jaką znalazłam na stole. A mianowicie "kanapka" z kaktusa, z serem i szynką w środku i panierka jajkową z zewnątrz.
Posted by Picasa

niedziela, 7 lutego 2010

Moja osiemnastka :))

Posted by Picasa

Moja osiemnastka :)


Na moje urodziny, postanowiłam nie rozbić tu impezy. Osiemnastka to tutaj nic spejalnego. Postanowiłam zaplanować sobie dzień atrakcji. Kilka dni wczśniej przyjechała do mnie kolezanka Ola, ktora tez jest na wymianie w Meksyku tylko mieszka w innym miescie, które znajduje sie blisko Mexico City (czyli mieszka bardzo daleko).
Dzień rozpoczyełyśmy od wyjazdu na farmę krokodyli, po której oprowadził nas biolog, opowiadając o hodowli tych gadów, które części sa poźniej są przerabiane na torebki we Francji badź koltety w pobliskich restauracjach.
Musze dodać ze ratarianin z którym tam bylismy kopił troche ich mięsa by poźniej zaprosić nas na obiad.
Po zwiedzeniu farmy pojechaliśmy na wyspę zobaczyć miejsce gdzie zyją delfiny. Wynurzały się co chwilę, ale na zdjęciach zdołałam uchwycić tylko kawałki tak ze co najwyzej moglabym z kilku zdjeci posklejac jednago większego delfina.
Gdy zaczeło sie zciemniac, poplynelismy łodzią zobaczyć wyspki na której zyje setki ptaków.
Pod koniec dnia pojechaliśmy do klubu rotary i tam przywitali mnie spiewajac "sto lat" po hiszpańsku i zmusili Ole bym zaśpiewała po polsku. Następnie zrobiłśmy sobie zdjęcie z symbolem rotary i flagą meksyku. Kolejnego dnia moja host - rodzina zrobiła mi przyjecie na ktorej byli najbliźsi czlonkowie rodziny i moja kolezanka Esta. Wiekszosc imprezy podśmiewaliśmy się z ich imion moich kolezanek, poniewaz "esta" znaczy po hiszpańsku "ta" "tamta", a "hola" to "cześć" (w hiszpańskim nie czyta się "h").
Muszę przyznać ze bardzo dobrze się bawiłam i jestem bardzo zadowolona z mojego wyboru :)
Posted by Picasa

Na farmie krokodyli.


Małe krokodyle trzymane są w takich okrągłych zabudowaniech, wypełnionych wodą i bez dostępu światła.
Posted by Picasa
Młode samicę, których przeznaczeniem będzie rodzenie młodych, sa izolowane od samców do momentu az osiągną odpowiednie rozmiary. Jeśli wcześniej doczekałby się młodych byłyby one bardzo małe i w interesie kogoś kto sprzedaje krokodylą skórę jest by jego zwierzaczki były jak największe.
Na pierwszym ze zdjęć widać piękny kolor, jaki przyjmuje woda, gdy przez jakiś czas przybywają w nich te gady. To glony tworzą ten kolor. Krokodyle są tak wazne w tutajeszym środowisku właśnie ze względu na substancje, które wydzielają i które pozwalają rozwijać się wielu organizmom w ich otoczeniu.
Posted by Picasa

czwartek, 28 stycznia 2010

Język Majów


Mapa półwyspu Yucatanu. Do półwyspu nalezy stan Campeche (mój stan), Yucatan i Quintana Roo. Wszystkie te trzy stanu odwiedziłam i zwiedziłam wszystkie miasta zaznaczone na mapie. I we wszystkich tych miejscach mozna podziwiać zabytki Majów i mozna usłyszeć język Majów. Aczkolwiek w duzych miastach znajomość tego języka jest bardzo mała, to w małych pueblach ludzie posługują się nim na codzień. Przez wszystkie te lata od konkwisty hiszpańskiej język ten przetrwał. Przetrwał do takiego stopnia ze przy wszystkich zabytkach Majów na tablicach znajduje się równiez opis w tym języku, zaraz po hiszpańskim i angielskim.
Ja osobiscie mogę pochwalic się znajomością dwóch słów w tym języku, ale mam zamier robić postępy:)
Wszyscy mówia ze latwo nauczyc sie podstaw, ale pisowania jest dosc trudna i patrzac na obrazek z obok musze przyznac racje.
Posted by Picasa
I po angielsku jak ktoś chce porównać :)
Posted by Picasa

KAKTUS Z ŚWIATEŁKAMI

Ha! I to jest coś nad czym strasznie się nachodziłam :P KAKTUS Z ŚWIATEŁKAMI! :) Koniecznie chciałam taki znaleść, ale nie było to takie wcale proste :) Ale w końcu ostatniego dnia się udało :)
Posted by Picasa

środa, 20 stycznia 2010

Xcaret!


Xcaret! [Iśkaret!]
Jest to centrum turystyczne, ktore koncentruje w sobie wszytskie najciekawsze rzeczy jakie mozna zobaczyc w Mekyku. Gorąco polecam:)